Pół roku później.
Wróciłam do Miami. Moja Van była nie co grubsza ucieszyłam się kiedy dowiedziałam się że jest w ciąży. Jednak jedna jedyna kartka mnie zaniepokoiła.
,,Ross Lynch wraz z Mia Mitchell zaprasza na swój ślub który odbędzie się 25.lipca 2020r. ….(…)…’’
łza poleciała mi po policzku. Andrew przytulił mnie od tyłu.
-Chcesz iść?
-nie, * Spojrzałam na niego *Andriu czy teraz kiedy on się żenią będziemy mogli się rozstać?
-Chcesz to zakończyć.?
-Tak, dotrzymałam słowa Andrew * powiedziałam a on chwycił mnie za dłoń. Poszliśmy na nasz most tam gdzie się wszystko zaczęło.
- My też powinniśmy się zaręczyć, jeśli tkwimy w tym razem to już na zawsze * powiedziałam a on mocno mnie do siebie przytulił., Usłyszałam te słowa które nigdy ale to nigdy nie powinny wyjść z jego ust.
-Kocham Cię Lauro Marano. * Dotknął mojej twarzy na której pojawiła się pierwsza łza. Wiedziałam że powinnam jakoś zareagować, jakoś się zachować jednak to bolało oj strasznie bolało. A ja musiałam wypowiedzieć te słowa.
-Cieszę się że na Ciebie trafiłem
-To czysty przypadek, wiesz o tym>?
-Cześć
-Cześć
-Czy to nie zabawne że historia się powtarza?
-To znaczy?
-Tak, ale wtedy nie wiedziałem co tak naprawdę czuję no i że jestem zakochany
-Zakochany? * zapytałam zalotnie, wędrując dłonią po jego klacie. Chwycił mnie mocno za rękę bym spojrzała na niego
-Tak, wciąż Cię kocham Lauro.
-Nigdy nie przestałam Cię kocham Rossie Lynch. *Rano ocknełam się sama, pojawiła się łza w moim oku. Nastał ten dzień. Ross znów to zrobił znów mnie olał, znów wykorzystał. Zaczęłam płakać, zakrywając się kołdrą.
-Nigdy nie przestałam Cię kocham Rossie Lynch. *Rano ocknełam się sama, pojawiła się łza w moim oku. Nastał ten dzień. Ross znów to zrobił znów mnie olał, znów wykorzystał. Zaczęłam płakać, zakrywając się kołdrą.
Godzina do ślubu a ja wiedziałem że muszę coś zrobić. Wtargnąłem bez pytania do pokoju Mai. Była piękna jak zawsze zresztą, z szerokim uśmiechem wstała z krzesełka i podeszła do mnie składając pocałunek na moich ustach.
-Cześć Panie Młody
-Cześć * odparłem łapiąc ją za dłoń * przejdziemy się?
-Za godzinę ślub
-Nie bój się, zdążymy
-Rossi
-No chodzi idziemy * odparłem łapiąc ją za dłoń. Wyszliśmy z jej domu i zaczęliśmy w ciszy maszerować, aż dotarliśmy do morza. Nie nie miałem zamiaru się utopić. Nie miałem zamiaru również ją utopić. Szliśmy trzymając się za ręce.
-Do czego to doszło Ross
-Widzisz, jesteś na tyle mądra że sama wiesz czego chce...
-Dokładnie * zaśmiała się melodyjnie.
-Kocham ją i zawsze będę * odparłem zatrzymując się i patrząc w jej oczy. Pojawiły się w nich pierwsze łzy.
-To się nigdy nie zmieni?
-A ja?, czy kiedyś mnie kochałeś>?
-myślę że od samego początku byłem zakochany w niej * co za szczerość Lynch, ona natomiast uśmiechnęła się przez łzy, a potem mnie pocałowała
-To koniec Lynch, to koniec, kończę moje intrygi.. * Po czym bez słowa odeszła. A ja zostałem sam.
Pojechałam po Laurę, zabrałam ją z domu po czym jadąc z prędkością wiatru zmierzałam na most. Kiedy ostro wyhamowałam Laura pierwsza wysiadła z samochodu.
-Czego chcesz?, Chcesz tak kończyć swój żywot?, Zamierzasz mnie zabić?, boisz się że jestem konkurencja?
-Wiesz Rydel miała w jednym racje. Ross nigdy mnie nie pokocha, do póki kocha Ciebie. Sam stwierdził że nigdy mnie nie kochał, bo zawsze byłaś ty.
-Ale to z Tobą zamierza się ożenić.
-Nie Laura od zawsze jest z Tobą, będzie z Tobą . Widzisz nawet wie gdzie kurwa jesteś * odparłam a ona spojrzała za siebie ujrzała Rossa.
-Ja...
-Ona Ross wie, i życzę wam szczęścia. Kocham Cię Ross * odparłam zostawiając zakochanym samych.....
*Perspektywa Laury*
Podbiegłam do Rossa i mocno go do siebie przytuliłam a on mnie mocno objął i pocałował w głowę byłam szczęśliwa w jego ramionach.
-Wyjdziesz za mnie? * zapytał ujmując moją twarz w swoją
-Tak!! * powiedziałam przez łzy. A potem mój pierścionek znów pojawił się na palcu. A i przypomniały mi się wszystkie chwilę z Rossem......
Kochani to Koniec :)
W przyszłym tygodniu w poniedziałek zakończenie całego opowiadania :)



-Wyjdziesz za mnie? * zapytał ujmując moją twarz w swoją
-Tak!! * powiedziałam przez łzy. A potem mój pierścionek znów pojawił się na palcu. A i przypomniały mi się wszystkie chwilę z Rossem......
Kochani to Koniec :)
W przyszłym tygodniu w poniedziałek zakończenie całego opowiadania :)


